.::Na wesoło::.
Z życia działkowiczów
Wczoraj na działkach wybuchła chryja,
Sąsiadka walnęła sąsiada w ryja,
Sąsiad się darł na cały głos -
Ty stara szantrapo, złamałaś mi nos.
Sąsiadka na to - ty chlejesz piwsko,
I szczasz na rabaty, spalone wszystko,
Cała robota poszła na marne,
Chcesz chlać to piwsko, to masz piwiarnię.
A sąsiad na to - tam piwo drogie,
Po co przepłacać, gdy u siebie mogę.
Ona mu na to - więc pomyśl baranie,
Gdzie masz się odlać, gdy bierze cię lanie.
Sąsiad podreptał do sklepu po piwo,
Po drodze myślał i - wymyślił o dziwo.
Z nieśmiałym uśmiechem do żony gada,
Od dziś będę lał na działkę sąsiada...
Spotykają się dwaj wędkarze.
- Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden.
- Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek.
- Ale nie o to pytam , pytałem: co nowego ?
Nad wiosennym stawem rozsiada się wędkarz i usiłuje coś złowić.
Mija godzina, dwie, trzy, a tu nic!
Naraz nad wodą staje dwunastolatek, zarzuca wędkę i wyciąga rybę za rybą.
Wściekły coraz bardziej wędkarz nie wytrzymuje i woła:
– A lekcje, smarkaczu, już odrobiłeś ?!
Żona do męża:
- nie rozumiem jak można spędzić cały weekend na rybach !
- "Nie rozumiem, nie rozumiem ..." - przedrzeźnia mąż !
- Dlaczego zatem rozmawiasz o rzeczach, których całkiem nie rozumiesz ?!
Nad stawem siedzą dwaj wędkarze. Jeden wyciąga rybę za rybą, drugi
nic. Po chwili jeden pyta się drugiego:
- Jak ty to robisz ? Ja tu już łowię tydzień i nic.
- Wiesz, wszystko zależy od dobrych robaków , ja codziennie rano idę na pole i
podłączam prąd do ziemi.
Wyskakują piękniuśkie dżdżownice.
Spotykają się po tygodniu, jeden ze śliwą pod okiem.
- Co ci się stało?
- Wiesz, zrobiłem jak kazałeś i wyskoczyły wielkie i piękne dżdżownice.
Ale pomyślałem, jak dodam jeszcze 500 wolt to wyjdą jeszcze większe i piękniejsze.
No i dodałem 500 , 1000 , 1500 i wtedy wyszli górnicy ... dostałem wpi***dol.
Żona skarży się do sąsiadki co zrobić,
bo mąż pije codziennie z kolegami na rybach i wraca pijany na umór.
Sąsiadka na to: jak wróci zalany i będzie spał, to włóż mu prezerwatywę do tyłka.
Tak też zrobiła.
Następnego dnia mąż wraca trzeźwy , a żona pyta ? kolegów nie było
?.
Ja już nie mam kolegów - odpowiada.
Minus 20 stopni , grupa wędkarzy łowi ryby na lodzie.
Jeden siedzi zmarznięty z gołą głową , a czapka leży obok.
Kolego załóż czapkę , bo ci uszy poodpadają mówi drugi.
W życiu nie założę - wczoraj nie usłyszałem , jak mnie na wódkę wołali.
Ojciec z synem , dłuższy już czas , łowią ryby z mizernym skutkiem.
W pewnym momencie ojciec do syna:
- daj może ten pęczak z torby, zanęcimy !
- Oj, tata ! Pęczaku już nie ma , głodny byłem , zjadłem.
- To daj w takim razie resztę tej mieszanej zanęty z kukurydzy i płatków !
- Tę zanętę też zjadłem.
Ojciec podrapał się za uchem i mówi:
- w takim razie dojedz jeszcze te robaki i wracamy !
Na spotkaniu wędkarzy przed wyjazdem na ryby pada pytanie:
- Panie Prezesie , ile brać butelek wódki?
- Skąd takie pytanie ?
- Bo za pierwszym razem wzięliśmy po jednej , to połamaliśmy wędki. Drugim razem wzięliśmy po dwie, to połamaliśmy wędki i nie mogliśmy znaleźć autobusu.
Prezes po chwili namysłu mówi:
- Brać po trzy flachy , nie brać wędek i nie wychodzić z autobusu.
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona ? Taki hipopotam ?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu , a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z
rybami , żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty ... Spróbuj tej
metody !
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę
, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka , patrzy i mówi :
- A do diabła z tymi rybami !
Wędkarz wstaje o godz. czwartej rano , pakuje się , wychodzi , a na dworze straszna ulewa.
Rezygnuje wraca do domu i kładzie się cicho z powrotem do łóżka , przytulając się
do pleców żony.
- Zimno ? pyta żona
-Aha ..
-Mokro ?
-Aha ...
-Leje jak z cebra ?
-Aha ...
-No patrz , a ten mój idiota poszedł na ryby ...
Przechwalają się dwaj wędkarze:
- Wczoraj złowiłem metrowej długości szczupaka !
- A ja wyłowiłem zapaloną lampę naftową !
- Kłamiesz! lampa nie może palić się w wodzie !
- Skróć szczupaka, to ja zgaszę lampę !
Jasio kopie dół w ogródku. Zaciekawiony sąsiad pyta:
- Co robisz ?
- Kopie grób dla mojej złotej rybki.
- Ale czemu on taki duży ?
- Bo jest w twoim pier***** kocie.
Na brzegu jeziora dwa wędkarze tak niefortunnie rzucili spiningiem,
że trafili na linę, na której motorówka holowała narciarza wodnego.
Ten przewrócił się i zniknął pod wodą.
Wędkarze od razu rzucili się na ratunek.
Po chwili wyciągnęli go na brzeg i zaczynają robić sztuczne oddychanie.
- Zenek - mówi nagle jeden z nich - to chyba nie ten ...
- Dlaczego tak sądzisz ?
- Nasz miał na nogach narty , a ten ma łyżwy.